Siatkówka zaczęła się w 4 klasie SP. Nie będę ukrywać, że początki były ciężkie.. Nic nie wychodziło, nauczyciel dawał mnie do najgorszej grupy. Nie chciałam chodzić na w-f, jeżeli nie miałam możliwości wykazania się. Muszę tutaj zaznaczyć, że byłam w klasie siatkarskiej. Ten smutny okres omińmy, przecież nie będę opowiadać o moich nie powodzeniach, to bez sensu :)
Później, z roku na rok było coraz lepiej. Smutki poszły w niepamięć, a siatka stała się moim największym hobby :D Niestety, w gimnazjum nie było wiele osób chętnych do grania, więc każda forma, nazwijmy to "treningiem" dawała radochę. Teraz, będąc w liceum, odnalazłam się w zgranym zespole. Laski wraz z trenerem potrafią najgorszy dzień zamienić w coś dobrego:) Piszę to po to, żebyście nie tracili wiary, że coś wam nie wychodzi. Każdy kiedyś zaczynał i co z tego, że nie jesteście mistrzami w czymś, ważne, że sprawia wam to frajde. Macie zajawkę na coś ? To nie zniechęcajcie się i róbcie to co kochacie :)Buziaczki :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz